button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl


Profile for meteor2017
TopLista - Wyprawy Rowerowe

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Akcja "Kot"
Przejażdżka po Żyrardowie bez zahaczenia o teren byłych zakładów lniarskich byłaby niekompletna. Tak więc wjechaliśmy w klimaty postindustrialne, gdy nagle gdzieś zza murku dobiegło nas przeraźliwe miauczenie, postanowiliśmy więc sprawdzić źródło tych dźwięków.



Szybko dostrzegliśmy, że wydaje je kłębek puchu, ale już sporo czasu zajęło nam namówienie go do opuszczenia kryjówki.



W końcu oswoił się trochę i nadal ostrożne, miauczące non-stop kociątko marki dachowiec, ruszyło zapoznawać się z nowymi elementami otoczenia.




My tymczasem przygotowaliśmy mu ucztę z dwóch dań i zaczęliśmy rozważać możliwe scenariusze. Zastanawiało nas, czy kociątko zostało porzucone przez człeka lub matkę, osierocone, czy też może mama-kota ruszyła na polowanie do pobliskiego stoiska mięsnego w supermarkecie... próbowaliśmy dogadać się z kotem, ale porozumiewał się tylko kocio-żyrardowskim, Ela znała tylko koci żoliborski, zaś ja z Pawłem ani be, ani me, ani miau. To już łatwiej byłoby na migi, bo juz na poziomie przekazu tak/nie pojawiły się problemy ze zrozumieniem. Ostatecznie, wobec bariery językowej, postanowiliśmy kontynuować wycieczkę rowerową, a po powrocie odwiedzić kota i zobaczyć, czy jego mama nie wróciła.




Gdy wróciliśmy zdrożeni i zakurzeni, namierzyliśmy miauczącego kota i wydobyliśmy go z kryjówki pomiędzy murkami. Mamy nie było, a spożycie Whiskasa wskazywało na obecność tylko tego maleństwa. Wkrótce za pomocą głaskania udało się nam przełączyć go z trybu miauczącego na mruczący.



Ela była już zdecydowana zabrać kota ze sobą, należało jeszcze dogadać się z kociątkiem, czy w ogóle chce się przeprowadzać. Kotek nie bardzo miał ochotę zmieniać miejsce zamieszkania, ale nie chciał też byśmy go opuszczali – najbardziej chyba chciał, byśmy to my z nim zostali... W końcu zapadła decyzja, że zabieramy go ze sobą, pozostały jednak do rozwiązania problemy związane z logistyką. Próby zaimprowizowania szelek i zapakowania kota do plecaka zakończyły się fiaskiem... tak więc jazda rowerem odpadała i na dworzec trzeba było iść pieszo.



Skończyło się tym, że kociak podróżowł na Eli, bo choć Paweł skombinował w sklepie pudło, to nie było ono zamykane, a kot z niego uparcie wyłaził. Po drodze kociak wzbudzał u przechodniów prawdziwą erupcję sympatii.



Spacerkiem dotarliśmy na dworzec, a kociak zaczął się robić śpiący i opakowany w bandamę dał się trzymać w pudełku i już dwa gwizdki i jeden turkot później, stał się kotem, który jeździł koleją.




Tak oto kociątko zmieniło miejsce zamieszkania z żyrardowskiej fabryki na żoliborskie blokowisko, Ela z Pawłem zostali szczęśliwymi rodzicami, a wujek To Mi ojcem chrzestnym. Zapadła decyzja, że na przyszłość rower należy zaopatrzyć w koszyk... zamykany koszyk. Pozostaje jeszcze kwestia wyboru imienia dla kota, a właściwie koty. Moim zdaniem powinno nawiązywać do Żyrardowa lub roweru, na przykład Czerwonka (od Czerwony Żyrardów), albo Przerzutka.

ciąg dalszy: Akcja "Kot" 2
poniedziałek, 17 lipca 2006, meteor2017

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , 213.77.34.3*
2006/07/17 16:04:31
Proponuję imię "Manetka" albo - jeżeli to kocur - "Klocek" :p
-
2006/07/17 16:13:32
To ona :) "Manetka" wędruje do worka z imionami, w międzyczasie wylądowały tam też: "Szprycha" i "Żyrardina"
-
Gość: , qf138.internetdsl.tpnet.pl
2006/07/19 08:26:38
Proponuję Filip lub Fil na czesc Philipa de Girarda.
-
2006/07/19 15:27:06
Słuszna to linia :) Jednak to raczej imię dla kota niż koty...

Hmmm, może Żyrardów ma jakieś sławne kobiety? Nie przypominam sobie niestety, bo np. Paweł Hulka-Laskowska wbrew pozorom nie była kobietą ;)
-
2006/07/26 00:00:31
że tak zapodam łódzko-kolejowo-żyrardowsko i w pośpiechu: Telimena! :)