|
Blog > Komentarze do wpisu
Pocztówka od Ludwików
Względem Ludwikowa Wikipedia się jąka. Pewnym jest, że się jedzie za Gąbin, potem skręca na Koszelówkę, potem kilka zakrętów i już się jest! A ma się tam, jak okiem sięgnąć, lasy lasy, lasy lasy, szuwary, żaby, straszne traszki, nietopyrze tam som oraz robaszki świętojańskie. Tak samo sporne jest, czy jeziorko, w którym Szprota zapodała swój plusk o 1:00 w nocy i poznała ofertę playa nazywa się Ciechomickie (jak wynika z szukacza.pl), Nowe Rumunki (jak twierdzi Wasiu) czy też Zdworskie (przy czym upiera się Breblebrox). Szprotę w tamte rejony powiodły wydarzenia w obrębie maleńkiej społeczności pracowej zwanej z angielska timem, jak: trza wydać firmową kasę lub też: Szprota, Breble i niejaka Kasia odchodzą do innej specjalizacji i trzeba się pożegnać, bo wszystko, co piękne jest, przemija. Urokliwym miejscem dysponował kolega Wasiu, któremu niniejszym dzięki i inne wyrazy (a Edek się nie gniewa*) Sporne jezioro przywitało nas piękną pogodą
Wkrótce jednak nadeszły groźne chmury i skłoniły nas do kultywacji grilla, ragga rapów, skoków przez płot i bananowych sągów pod zadaszeniem...
Burza jednak nie trwała długo, a dodatkowo uraczyła nas dubeltową przyjemnością.
Można było zatem ostrożnie popróbować kąpieli w jeziorze
Zaraz... gdzie są nasze ubrania?
-- * gniewający się Edek jest czytelny dla tych, którzy oglądali "Skok przez płot" - dla nas ów film zapodany na dobranockę był hitem wyjazdu. sobota, 30 czerwca 2007, szprota
TrackBack
|