|
Blog > Komentarze do wpisu
Rowerzyści gorczańscy
Kiedy ja ledwie od kilku miesięcy miałem rower, niektórzy już zdobywali Turbacz. środa, 11 lipca 2007, meteor2017
TrackBack
Komentarze
2007/07/11 22:21:57
A ja w 97... hmmm... chyba, chyba, chyba... kurna nie pamietam... zaraz... w 96 bylem w Karkonoszach, w 98 w Żywieckim i Sląskim, wiec wychodzi że w 97 też przez Turbacz przechodziłem (Gorce, Pieniny, Beskid Sądecki), ale nie pamiętam w którym miesiącu... i plecak mi się na koniec rozwalił i rok później jechałem już z nowym (obecnym) Alpinusikiem.
2007/07/12 12:33:39
wiem dokładnie z ówczesnej kroniki wyjazdowej. dzień po dniu. np. najpierw była powódź :)
2007/07/17 00:44:14
W 97 to ja chyba miałam dopiero ramę od roweru i coś tam jeszcze... ale rower nadal nie nadawał się do jeżdżenia :) tylko na starym składaku pomykałam po pierwszych w Wawie ścieżkach rowerowych
2007/07/17 09:05:59
Ła! To pierwsze ciezki juz wtedy byly!!!?
To ciekawe, bo zwykle rama zostaje po rowerze, gdy reszta sie sypnie ;-) 2007/07/18 00:23:38
Składałam go chyba ze 3lata ciułąjąc każdy zarobiony grosz ;-) A jak uzierałam to w sumie jeżdziłam nim może ze dwa lata a potem brat go zaczął niszczyć... i robi to po dziś dzień. Od roku mam nieco gorszy,ale nowszy z aluminiową ramą(ten wcześniejszy był z chromomolibdenową).
Z pierwszych oznakowanych ścieżek to pamiętam przedłużenie starej ścieżki z Młocin nad Wisłę i dalej Agrykolą, Traktem Królewskim i aż do Wilanowa. Jak się wszyscy tą czerwoną kostką zachwycali ;-)))) 2007/07/18 21:12:00
Ja sciezki warszwskie odkrywalem w ostatnich latach (wczesniej nie odwazylem sie ruszac do tak ruchliwego miasta z rowerem) i gdy dotarlem to az bylem zdziwiony jaka siec sciezek tam jest! Ale po poczatkowym zachwycie, zaczalem odkrywac ich braki.
A, no chyba ze tak skladany... ja mialem slabszy, ale od razu caly. |
przechodziłem prze Turbacz dokładnie 18.07.
dokładnie 10 lat temu. jeju.