|
Blog > Komentarze do wpisu
Niedzielna wycieczka żyrardowskiego forum
Nazwa wycieczki może zbyt szumna, bo było nas aż dwóch - oprócz mnie Kamil-Priest. Spotkaliśmy się w samo południe przy fontannie, ustaliliśmy, że skoro wiatr jest dosyć silny zachodni i taki ma być przez cały dzień, a w porywach północno-zachodni, to pojedziemy na zachód pod osłoną puszczy, a potem złapiemy wiatr w plecy i wrócimy do domu. Ruszyliśmy przez zakłady i park w którym trwają aktualnie prace rewitalizacyjne, potem nowym, wreszcie otwartym mostkiem i w las (zapach grzybni... mmm... eltomie, dużo już uzbierałeś?). Tam próbowałem zaprowadzić Priesta do duchów żyrardowskiego lasu, ale akurat w tej części lasu jest ścinka i albo drwale przegonili duchy precz, albo ja zmyliłem drogę pośród licznych nowych ścieżek... Z lasu wyjechaliśmy do Tomaszewa wprost pod kopyta ihaha! Z kuniami to ja tutaj nieraz miałem do czynienia... nie dwa... tak ze trzy co najmniej. Potem trochę wsiami (Tomaszew, Antoniew), a trochę lasami, aż do górki z krzyżem prawosławnym... kiedyś z huannem zastanawialiśmy się skąd on tutaj i obstawiamy I wojnę światową (może jakieś groby, albo co), obok są jakieś dziury w ziemi - może ziemianki. Przy czym obecny krzyż na pewno jest młodszy. Dalej jechaliśmy już puszczą i zaczęły się przygody - ja miałem dachowanie w paprociach. Potem dojechaliśmy do dzielnicy mrowisk i początkowo było przyjemnie - zdjęcia, zdjęcia, ale w międzyczasie mrówki mnie oblazły... A kawałek dalej zrobiło się naprawdę niebezpiecznie - zaatakował nas jakiś robal. Wreszcie dojechaliśmy do cmentarza z I i II wojny światowej w pobliżu Jachimowa-Mogił, gdzie odsapnęliśmy, a ja dodatkowo strzeliłem sobie kawę (Kawiarnia pod Złamanym Bagnetem zaprasza). Kawałek dalej zjechaliśmy na Lost Highway i przejechaliśmy ją całą w te i nazad (w sumie nieco ponad kilometr). Następnym przystankiem był kolejny cmentarz z I wojny światowej w Kolonii Bolimowska Wieś. Przekroczywszy Rawkę triumfalnie wjechaliśmy do Bolimowa (najdalej na zachód wysunięty punkt wycieczki). Stąd mamy dużo zdjęć - bo dwa kościoły późnorenesansowe, do tego stare drewniane chałupy... a poniżej kościół pw. św. Anny, przedszkole, gong pożarowy z połówki butli po chlorze (znów ta I wojna światowa), a że po chlorze chce się pić, to obok hydrant (do gaszenia pragnienia). Z Bolimowa łapiąc wiatr prawie w plecy pomknęliśmy do Humina do kolejnego cmentarza z I wojny światowej (najbardziej wysunięty na północ punkt wycieczki). A stamtąd już powrót do domu przez sklep spożywczo-monopolowy Marcin, Kolonię Wola Szydłowiecka, Miedniewice, Hipolitów (wiadukt nad autostradą)... ...las, Tomaszew, las... a w Żyrardowie czekał na nas w parku łuk triumfalny. Wycieczkę urozmaiciło robienie autoportretu w biegu. Kukurydza prosto z pola. Rozmowa o odległościach... wprowadzałem Priesta w pojęcia metryk: miejskiej (dobrze się ją stosuje w Puszczy Bolimowskiej, ze względu na regularny układ dróg), kolejowej, krótkowidz, opisywałem też zastowanie jednostki rzut beretem w praktyce przewodnickiej. A potem: Priest: A czy jest nazwa na tysiąc kilometrów. meteor: Tona. Priest: ? meteor: Gdy droga jest ciężka. Priest: Tonometry? meteor: Ale to gdy idziesz na dno, stosowane do pomiaru pionowego. A jak wrzucę zdjęcia na Picasę, to tu będzie link do galerii. niedziela, 26 sierpnia 2007, meteor2017
TrackBack
Komentarze
huann
2007/08/26 22:12:55
hehe, w większości dobrze znane okolice nowym pstrykiem widziane :) dobrze, że jeszcze jestem pojurajski (powiedzcie szybko na głos 'ruiny jurajskie' tak z 10 razy bez przerwy pod rząd;), bo bym zazdrościł bardziej jeszcze owego Puszczenia!
Gość: , fcq34.internetdsl.tpnet.pl
2007/08/27 06:39:22
@eltom
jeszcze nie nazbierałem, jadę za dwa tygodnie na Warmię :) Do tego czasu już powinny być jak stołki barowe :D 2007/08/27 13:16:16
:))) Na początku opowieści napisałeś, że było was dwóch - więc spodziewałam się innych "osób" na pierwszej pocztówce ;))
Fajna wycieczka, zasłużyliscie na dobry obiad. Każdemu wielki talerz zupy grzybowej :))) 2007/08/27 13:57:12
Jeszcze raz oglądam i pękam ze śmiechu. Priest wygląda, jakby namierzał się foto radarem :)) A Twoje dachowanie w paprociach wygląda bardzo groźnie. Jednak chyba lepiej w paprociach niż w mrowsku, chyba..... żeby siedziała w nim jakaś Telimena;)))
2007/08/27 19:55:44
@grzyby - tylko żeby nie zeżarły ich te robale, co jak widać na zdjęciu - panoszą się po lesie... taki bierze borowika za jednym kłapnięciem.
Czytałeś eltomie? Wielki talerz grzybowej dla nas ;-D @konie vs robale... konina owszem lepsza od robaliny, ale same robale są lepsze od koni - mniej masywne. Kiedy obudziłem się z kopytem wbijającym mi się koło głowy, gdy koń wbryknął mi w namiot. @dachowanie - w mrowisku jest mimo wszystko mniej twardo nawet bez Telimeny (akurat ta nie jest w moim typie, ale może nie tylko Telimena w nim przesiaduje). 2007/08/28 18:07:14
Jednak moim zdaniem konie są dobre, a robale wcale.
2007/08/29 18:41:47
Bo sceny z grzybobrania były kręcone pod Turową Wolą - na południe od Żyrardowa, a my pojechaliśmy na zachód...
|