|
Blog > Komentarze do wpisu
Riders on the Storm
Po niebie pędziły rydwany, zionąc od czasu do czasu ogniem ze swym ołowianych czeluści. Przejrzały się w jeziorze Rydwan.
A potem mnie dorwały. To była pierwsza totalna zlewa w tym roku (przynajmniej jedna musi być)... owszem zdarzyło mi się zmoknąć i w górach i na rowerze, ale nie aż tak - do suchej nitki (nie miałem ani jednej!). I do tego jeszcze po pierwszej zlewie, czekało mnie kilka godzin jazdy w deszczu do domu. A gdy zapasowe kalorie w sakwach mi się skończyły, w Bolimowie wstąpiłem do sklepu, wrzuciłem na ruszt dwa Liony z kopytami, a potem wsiadłem z powrotem na mojego dzielnego geparda i w drogę. Jak dobrze jest dojechać do domu, zrzucić z siebie mokre rzeczy, wziąć gorący prysznic, a potem w suchych rzeczach i z kubkiem gorącej herbaty przejść w tryb online. Zobacz też: -nieco inne Rydwany Ognia niedziela, 12 sierpnia 2007, meteor2017
TrackBack
Komentarze
szprota
2007/08/12 22:04:05
:)
2007/08/12 22:11:36
Nie ma się z czego cieszyć ;p
.. Mnie zlewa ominęła gdyż udałam się na działke autobusem i po umalowaniu części mostka na brązowo powróciłam do domku trybem przesiadkowym. Ciut mnie zmoczyło pod blokiem,ale zaledwie parę kropelek... 2007/08/12 22:15:04
A ja i tak sie ciesze ;-)
Moglo mnie zlapac w momencie, gdy popsuloby mi wszystkie plany... i tak deszcz mi sporo juz w tym roku namieszal. 2007/08/12 22:26:25
no to prawie zazdroszczę dzisiejszego Wujowego roweringu;p
jakem Huann zmoczony przez kwadrans z pracy do domu:) 2007/08/13 10:55:53
Wspaniale zdjecia. Nie lubie nagle i niespodziewanie moknac, zwlaszcza jak mam co innego w planie....:)
Pozdrawiam - Anka 2007/08/13 19:38:25
Ładna opowieść. Dobrze rozumiem Twoją błogość odpoczynkową. Właśnie doświadczam podobnego uczucia:)))) Zgodnie z postanowieniem odwiozłam dziś rower do serwisu, co prawda nie w strugach deszczu i tylko 3 km od domu, ale za to na kwadratowych kołach. Zmęczyłam się strasznie. Ale pan powiedział, ze rozkręci wszystkie śrubki i rowerek pomknie jak szalony. Już nie mogę się doczekać:)))
2007/08/13 21:04:03
To za zdecydowanie wolę koła siedmiokątne ;-)
Też nie lubię... ale jak już zmoknę, to na przykład mogę sobie spokojnie z rozpędu wjeżdżać w największe kałuże, bo i tak jest mi wszystko jedno. Nieważne jak długi był ten kwadrans, ale ile kropel na każdą jego minutę. 2007/08/13 23:08:44
Wracałam z tegorocznych Wianków w deszczu po ciemku.... jak mi zalało oczy to jechałam na pamięć :)
|