|
Blog > Komentarze do wpisu
Gorczańskie zwierzaki
Jako że przechodziliśmy przez Gorczański Park Narodowy, nie mogło zabraknąć salamadry - spotkaliśmy malusią baby salamandrę, o ile dorosłe są idealnymi modelkami i spokojnie czekają aż im się zrobi zdjęcie, ta chwilę spokojnie w miejscu usiedzieć nie mogła. W miejscu gdzie latem jest baza namiotowa pod Gorcem, przeżyliśmy straszliwą szarżę kota (a może żbika) gorczańskiego. Atak był niezwykle skuteczny. W ten sposób zyskaliśmy kota przewodnika. Towarzyszył nam w dalszej wędrówce, aż droga stała się mokra i błotnista... kot z wyraźnym obrzydzeniem próbował pokonać tą przeszkodę, ale w końcu zrezygnował i pożegnał się z nami. Ale w schronisku czekał na nas już następny kot. A oto filmik z tymże kotem Kolejnym zwierzakiem był pies w Studzionkach. Akurat robiliśmy sobie obiad, więc na ten czas zyskaliśmy wiernego towarzysza. Poza tym resztki jedzenia się przynajmniej nie zmarnowały. Aha, trzeba też dodać, że gonił crossowców, którzy nam zakłócali posiłek. A ja? Żryyyć!!! Zobacz też: - Pierwszy dzień wycieczki - Drugi dzień wycieczki Linki zewnętrzne: - Galeria zdjęć na Picasie - Relacja Kuby (na razie tekst, zdjęcia wkrótce) sobota, 03 listopada 2007, meteor2017
TrackBack
Komentarze
2007/11/03 22:17:07
Tomek, z tego co ja_tu_widzę odnoszę wrażenie, że to raczej szarża NA kota :))
Nie no, zwierzaki wzruszają niemożebnie. Ten kocina wyczekujący na swój kąsek jest debeściarski. I salamandra tez podoba:) 2007/11/03 23:03:10
W następnym wcieleniu chcę być kotem... albo nie... salamandrą... albo nie... kotem... no nie mogę się zdecydować ;-)
2007/11/03 23:18:41
Żebyś widziała jak ten kocur zapierdzielał tą ścieżką w naszym kierunku... omal mi z kadru nie uciekł. I potem szturmem wziął pieszczoty ;-)
Na salamandrę zbyt łatwo nadepnąć nie zauważywszy wśród liści... lepiej być kotem ;-) 2007/11/05 12:28:23
Co ciekawe właśnie z lasu ;-)
Sami się nad tym zastanawialiśmy. W tym miejscu latem jest studencka baza namiotowa, więc pewnie kot bazowy. Do najbliższych gospodarstw jest dosyć daleko, blizej są bacówki (jak któraś grupa kursowa tu nocowała, to pewnie ich też odwiedził). W każdym razie kot był wyraźnie stęskniony ludzkiego towarzystwa bo aż się do nas kleił ;-) |
a płotek?