|
Blog > Komentarze do wpisu
Świnie w kosmosie (dzień 2)
Zieeew! Pobudka! Śniadanie!
Oto
niektóre tabliczki z Hawiarskiej Koliby - większość z nas czuła się jak
u siebie na wydziale. Najwięcej było matematyków (w porywach do... 7?
8? jako że jestem matematykiem, to liczyć oczywiście nie potrafię). A
koalicja matematyczno-porzyrodnicza mogła odrzucić nawet weto
przewodnickie... zresztą przewodnicy do tej koalicji należeli. Z powiedzonek typu Niecałkujący do rezerwatu! poznałem nowe: A na drzewach zamiast liści będą wisieć humaniści. W końcu opuściliśmy schronisko, skąpani w blasku porannego słońca. Zeszliśmy do ochotnicy, gdzie natrafiliśmy na akcję partyzantów. Tymczasem Niemcy flirtowali z miejscowymi dziewczynami. W pobliskim sklepie kawa była wyjątkowo (fe!) marnej jakości (strasznie zażelaziona). Za to na tablicy ogłoszeń natrafiliśmy na prawdziwe Polskie Zoo - Kogut, Gąsienica, Ślimak i Skorupa osobno, a do tego Apacz w roli pasterza bizonów. Na dalekie widoki nie można było tego dnia liczyć (słaba widoczność), ale za to te bliskie były kolorowe. A jak kto chciał, to mógł zabrać pamiątki ze szlaku. Do Studzionek przyjechały jakieś służby... CBA? ABW? O co chodzi? A, odralnianie ziemi? Zajęliśmy się paleniem ogniska i gotowaniem na nim obiadu. Próbowaliśmy przy okazji podpalić okoliczny las, ale nie udało się. Dlatego strażacy nie mieli czego gasić i zajęli się przerabianiem łąki na pole ryżowe. Gotowanie i jedzenie umilały nam przejeżdżające motocykle... trzeba przyznać, że crossowcy są rzeczywiście prawdziwą plagą Gorców. Dla porównania, rowerzysta przemknął całkowicie bezszelestnie i nieuciążliwie - nie nasmrodził, nie nahałasował i tyle go widzieli. Ostatecznie z gór zeszliśmy do Łopusznej, gdzie złapaliśmy busa do Nowego Targu. Do nowego targu schodzili też uczestnicy kursu przewodnickiego z wycieczki na zapoznanie (w sumie trzy grupy). I tu czekała nas niemiła niespodzianka, podczas gdy my siedzieliśmy w pizzerii, przewodnicy ustalili, że kasa była czynna do 19-ej i biletu grupowego kupić się nie da. Mieliśmy nadzieję, że może tuż przed przyjazdem pociągu otworzą kasę, poszliśmy więc na dworzec nieco wcześniej... ale i kasa i poczekalnia były cały czas zamknięte. Musieliśmy więc dokoczować do pociągu na peronie. Ostatecznie bilet grupowy udało się kupić - kierownik pociągu sprzedać nie mogła, ale zadzwoniła do Suchej Beskidzkiej (miasto 4 razy mniejsze niż Nowy Targ) i na miejscu odebrała wystawiony bilet. Zobacz też: - Świnie w kosmosie 1 - Gorczańskie zwierzaki Linki zewnętrzne: - Galeria zdjęć na Picasie - Relacja Kuby (na razie tekst, zdjęcia wkrótce) piątek, 02 listopada 2007, meteor2017
TrackBack
Komentarze
2007/11/03 23:20:22
No to musisz sobie szybko przypomnieć, bo nie dostaniesz tutaj deseru ;-)
2007/11/05 12:25:59
O Ty! Sio z mojej kuchni, bo dostaniesz po łapach... wszystkich czterech łapach ;-P
2007/11/05 20:10:01
Ach ta dzisiejsza młodzież... zeżre Ci ciasto, babeczki, pączki i jeszcze nie podziękuje
|
lavinka po mat-fizie z el.inf.