|
Blog > Komentarze do wpisu
meteor2017 na Adrenalina 1000
W ostatni weekend wzięliśmy z lavinką udział w Fabularnej Grze Rowerowej Adrenalina 1000,
która odbywała się na Żoliborzu. Start był w Parku Kaskada, w grze brało udział 150 rowerzystek i rowerzystów w 50 zespołach. Lavinka nieco się spóźniła z powodu kłopotów komunikacyjnych, ale nam się nie spieszyło, nie mieliśmy zamiaru rywalizować, podeszliśmy do gry bardzo na luzie, chcieliśmy po prostu ciekawie spędzić czas na rowerze i porobić zdjęcia... to był zresztą nie tylko nasz cel. W końcu lavinka dotarła i mogliśmy ze sporym opóźnieniem wyruszyć na miasto. Lavinka grała jako Paulina z Zielonego Wzgórza. Wujek To Mi zaś jako The Chosen One z Vault 13. Zanim weszliśmy do systemu, musieliśmy się doładować adrenaliną. Jedno ze źródeł adrenaliny było na bazarku. Z tyłu widać ochroniarza, który alergicznie zareagował na rowerzystów i oznajmił, że tu nie wolno jeździć na rowerze (nic to, że bazarek nieczynny i poza nami oraz nim nikogo tu nie było). To był nasz pierwszy bezpośredni kontakt z NPCem (Non Playable Character - Bohater Niezależny). Po odpowiednim naładowaniu się adrenaliną, ruszyliśmy zalogować się do Systemu, wejście było na Placu Wilsona. Niestety byliśmy spóźnieni, przez co przy wejściu do Systemu wystąpiło Zwarcie, a po chwili dodatkowo dopadł nas wrogi Impuls. W ten sposób straciliśmy dwa oporniki, które chroniły nas przed Wstrząsem. Oto Impuls krążący po Placu: Po wejściu do Systemu A1000 musieliśmy go rozsadzić od środka. System pochłania energię ludzi do niego podłączonych przez telewizor, komputer i my trafiliśmy do rzeczywistości wykreowanej przez system. Na początek rzuciło nas do filmu science-fiction Obcy (Niedecydujące Starcie). Ten Obcy z prawej to wujek To Mi. Zadanie wymiany prezentów między cywilizacjami (w galerii handlowej, kolejny kontakt z NPCami) wykonałem zarabiając 150 punktów adrenaliny... niestety w tym właśnie miejscu wystąpiło Zwarcie i straciliśmy ostatni opornik. Kolejne Zwarcie lub Wrogi Impuls groził Wstrząsem. Na szczęscie odkryliśmy też schemat Zwarcia, co pozwoliło nam od tej pory go unikać. Następnie wzięliśmy udział w programie kulinarnym Podróże Kulinarne Roberta M. gdzie lavinka zarobiła 160 punktów. Niestety nie zmieściliśmy się w czasie by zarobić 200... byliśmy wyluzowani i presja czasu zupełnie na nas nie działała. Gdy odjeżdżaliśmy, spostrzegłem że w pobliżu krąży Wrogi Impuls. Postanowiłem udawać że go nie widzimy i spokojnie pojechać dalej (nie dalibyśmy rady uciec, w każdym razie lavinka na holenderce na pewno), z nadzieją że zaatakuje inny zespół. Niestety my staliśmy się jego ofiarą... Impuls co prawda wrogi, okazał się przyjacielski, lavinka doznała lekkiego Wstrząsu i straciliśmy 50 punktów adrenaliny (początkowo miało być 100, ale wynegocjowaliśmy połowę). Szukając Pracovni żeby wystąpić w Milionerach, musieliśmy skorzystać z pomocy NPCów - kilku miejscowych panów z winkiem na ławeczce bezbłędnie nas skierowało we właściwe miejsce. Jednak odpuściliśmy teleturniej, bo kolejka posuwała się wolno, a w środku było duszno. Popędziliśmy więc do studio Sport, by się wcielić w rolę Darka Szpakowskiego. Mi przypadło komentowanie meczu piłki nożnej, który składał się niemal wyłącznie z rozgrzewki. Inni mieli za zadanie relacjonowanie wyścigu chartów, czy rozdania brydża. W tym miejscu zastanawialiśmy się, czy wrócić na Plac Wilsona, by zdążyć w porę wyjść z Systemu, czy zdążymy wykonać jeszcze jedno zadanie (jakby nie było kolejki). Nagle dostaliśmy SMSa z informacją o Zwarciu, sprawdziliśmy ze schematem gdzie będzie następne... tak, to było wredne, następne Zwarcie miało za 15-20 minut nastapić na Placu Wilsona. Popędziliśmy więc by zdążyć wylogować się przed Zwarciem, co udało nam się. Usiedliśmy i zaczęliśmy robić zdjęcia kolejnym zespołom zdążającym do terminala. Ponieważ niemal wszyscy wpadli w ostatnich 5 minutach, a znaczna część nawet spóźniona, zrobiła się kolejka i wiele osób dostało punkty ujemne. I wtedy pojawił się Robotex, który chronił Główny Generator A1000. Ogłoszenie wyników miało się wkrótce odbyć w Parku Żeromskiego, a w międzyczasie większość uczestników ruszyła do delkatesów Mini Europa by nabyć produkty uzupełniające kalorie (nie samą adrenaliną człowiek żyje). Ogłoszenie wyników. A zwyciężyli... Ola i Piotrek! Bardzo mnie cieszy to zwycięstwo, bo Piotrka znam z wyjazdów z SKPB. Okazało się, że nagrody zaczynały się od 480 punktów... my mieliśmy 390, a więc jeszcze jedno zadanie i mielibyśmy szanse (np. przy punktualnym starcie). Zresztą sługi Systemu oszukiwały, z bilansu zysku i strat wyszło mi, że powinniśmy mieć 440 punktów, a jednego przyłapałem na oszustwie jak chciał nam dać 150 a nie 200 punktów... ktoś więc nas jednak orżnął na 50. Trzeba być czujnym. Myślę, że następnym razem (być może już jesienią) można zawalczyć o podium (na którym było teraz 11 zespołów), unikając kilku błędów, niezależnie od tego jaki będzie scenariusz i zasady gry. Zobacz też: - trzy słowa na zakończenie od organizatorów - rowerzystki i rowerzystów we wpisach na Warsaw Cycle Chic: tuż przed startem, w trakcie gry... wkrótce także z zakończenia :-) - Wszystkie zdjęcia w galerii na Picasie: To Mi'ego, lavinki poniedziałek, 22 czerwca 2009, meteor2017
Tagi:
Warszawa
TrackBack
Komentarze
Gość: nus, 87-205-190-47.adsl.inetia.pl
2009/06/22 22:17:56
Te straty punktowe zsumowane na końcu, sądzę że równoważą negocjacje Lavinki. Przynajmniej w jakimś-tam-stopniu. (-;
2009/06/22 23:08:45
ToMi zapomniał wspomnieć,że z tych zarobionych 390punktów oddał mi tylko 100 na waciki a resztę zabrał dla siebie. Sknera ;P
2009/06/22 23:43:36
Yhmm, to tak się cykliści bawią ! Gdybym tam do Was trafił, do naładowania się adrenaliną wystarczyłby mi ten plakacik posła Mularczyka w tle, chociaż taki skromny kolorystycznie...
2009/06/22 23:57:51
@lavinka - no bo bys jeszcze wydała zaraz na kolejną kieckę, a za co potem kupić części do rowerków, za co kupić im smar by nie rzęziły, hę?
@stahoo - właśnie tak się bawimy :-) 2009/06/23 01:36:45
Oj tam szczegół. W sumie na co mi smar bez kiecki? ;) A poza tym ja mam wydatki, no bo koszyk, a może sakwy na tył jakieś gustowne i wreszcie buty do retrosukienki nieklapkowe...
2009/06/23 10:45:16
Znajdź ładny koszyczek, to kasa wypłaci... a tak to byś wydała na buciki, dwie kiecki do nich, kapelusz i na koszyk by nie starczyło ;-)
2009/06/23 14:35:47
Z koszykiem niełatwa sprawa, to nawet nie kwestia finansów, ale tego,że mam światełko na górze, a większość koszyków jest wieszanych na kierownicy. Pogadam może jutro z facetem od wikliny przy Merkurym, czy można u niego złożyć zamówienie na koszyk wys. max 25cm, czy kupuje te kosze w hurtowni. Bo jak nie to trudno, najwyżej będzie taka sakwa montowana z boku i jednocześnie torba na ramię. Tylko,ze to drogie jakieś. Nie śpieszę się. Od czego jest decathlon? ;)
2009/06/25 21:50:14
@lav - daj mi palnik, młotek i sekator, a się odpowiednio przerobi ;-)
@sad.a.5- cieszę się, że się podobało :-) starałem się, by relacja była strawna i zrozumiała dla osób, które nie uczestniczyły w grze, a sądząc po Twojej rakcji, udało mi się to :-) 2009/06/30 20:58:23
Sorry ludzie, ale zupełnie nic z tych udziwnionych gier nie rozumiem, dziwne rozrywki macie w tej stolicy. Ja traktuje rower jako świetny i tani (bo możłiwa jest szybka jazda bez tankowania)środek transportu i do tego lubię kręcić, ale zeby takie cuda na patyku wymyslać i jakiś kontekst kulturowy do roweru dorabiać, to już lekka przesada. Ja po prostu jezdżę - zapraszam na mój blog www.elkondor.blox.pl Pozdr.
2009/06/30 21:21:44
el Kondorze - ja traktuje rower przede wszystkim jako ważny element turystyki (dla mnie turystyka to styl zycia), dzieki niemu dobrze poznalem moja okolice w promieniu kilkudziesieciu kilometrow, to super sposob podrozowaniaprzez zakatki kawal w bok szosy glownej i linii kolejowej, odwiedzania pieknych miejsc, o ktorych malo kto wie.
A gra terenowa... najczesciej jest ona piesza, jednak z rowerem mozna prowadzic gre na wiekszym terenie, szybko sie przemieszczac, a wiec element transportowy tez jest najwazniejszy :-) A poza tym lubie spedzac czas na rowerze roznorodnie :-) |