button stats bikestats.pl



Profile for meteor2017
TopLista - Wyprawy Rowerowe

statystyka
niedziela, 16 lipca 2006
Pocztówka z malin
No to zostałem wpuszczony w maliny... a właściwie sam się w nie wpuściłem. Dobrze, że już owocowały, to przynajmniej pojadłem sobie.

A było to tak jechałem sympatyczną leśną dróżką, która stawała się coraz mniejsza, coraz niewyraźniejsza, coraz bardziej zarośnięta, aż w końcu zniknęła zupełnie. Normalny człowiek w tym momencie zawraca, ale nie ja ja pojechałem dalej, pakując się w maliny, a także zarośla innych przedstawicieli rodzimej flory. Po drodze przebrodziłem nawet przez ledwo widoczny w krzakach strumyk, a chwilami musiałem sobie torować drogę uniwersalnym urządzeniem do pogromu zarośli, zwanym pospolicie drągiem.




Wreszcie wyłoniłem się z krzaczorów na skraju lasu i okazało się, że rower zyskał naturalne maskowanie.




sobota, 15 lipca 2006
Na rowerze się nie śpiewa!
(pocztówka z szuflady, trafiła tam 1 pipca 2006)

Baco, na rowerze się nie śpiewa!!!
– Śpiwo się, śpiwo, ino się nie tońcy.



piątek, 14 lipca 2006
Pocztówka ze smażalni
(pocztówka archiwalna z 2 lipca 2006)

To ja poproszę średnio wypieczoną brunetkę z wody, 50 do 60 kilo z kością, na wynos, ale proszę nie pakować.


środa, 12 lipca 2006
Pocztówka z jagodziska
Siedzę sobie w jagodach i fioletowieję, nade mną błękit nieba, a za horyzontem zdarzeń grzmi. Grzmi, grzmi, grzmi i tak przez półtorej godziny... nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że nade mną cały czas błękitne niebo i jedynie bieluśkie chmurki się na nim pasą. Kurczę! Może to na torach jakieś składy przetaczają?

To jagodzisko jest chyba jakieś zaczarowane i żadne burze się go nie imają, bo to już drugi raz w tym roku mam taką sytuację - za pierwszym razem jedynie czarne chmury się pojawiły i spadły trzy krople na krzyż, a teraz nawet krzyże pozostały suche...




1 ... 341 , 342 , 343 , 344 , 345