button stats bikestats.pl



Profile for meteor2017
TopLista - Wyprawy Rowerowe

statystyka
wtorek, 05 lutego 2013
Cmentarz z I wojny pod Chryszczatą (2)
Na ten cmentarz kiedyś trafiliśmy zupełnym przypadkiem... w listopadzie tak z 10 lat temu. Wychodziliśmy z jara na grzbiet i nagle trafiliśmy na kamienny kopiec, który okazał się pozostałością po cmentarzu z I wojny. A potem spotkaliśmy żubra na szlaku, ale to już temat na kolejny wpis.

Ostatniej jesieni postanowiłem odszukać ten kopiec, było łatwiej o tyle, że cmentarz jest teraz zaznaczony na mapach, na każdej w innym miejscu, a na jednej nawet prawie dobrze. Nie było łatwo, ale się udało.  Kopiec składa się nie tylko z kawałków piaskowca, ale także z cegieł (może resztki ogrodzenia, lub pomnika?), a także... gąsienic (takich metalowych, nie organicznych). W to jest wetknięty prowizoryczny krzyż z patyków i tabliczka z wyrytym napisem.















Przy okazji, obok założyłem skrzynkę.



Zobacz też:
- Cmentarz pod Chryszczatą (1)
niedziela, 03 lutego 2013
Cmentarz z I wojny pod Chryszczatą (1)
W wyniku ofensyw w 1914 roku, armia rosyjska zajęła niemal całą Galicję, dotarła w pobliże Krakowa, gdzie została zatrzymana. Pod koniec roku dowództwo zdecydowało zmienić kierunek ofensywy z zachodniego na południowy, żeby zdobyć przełęcze karpackie, a tym samym otworzyć sobie drogę do serca monarchii Austro-Węgierskiej. Zima 1914/1915 i wiosna 1915 to właśnie okres ciężkich walk w Karpatach, trwały one do maja 1915, kiedy po bitwie gorlickiej Rosjanie zostali wyparci niemal z całej Galicji.

Pasmo Wysokiego Działu z Chryszczatą, to jedno z miejsc takich walk. Idąc szlakiem turystycznym, który biegnie grzbietem, wystarczy zrobić skok w bok i zaraz człowiek trafia na jakiś okop. Można też znaleźć w okolice cmentarze - w większości zapomniane i zaniedbane. Oto jeden z nich, tuż przy szlaku, a jednak do niedawna można było przejść obok nie zauważając go. Niedawno jednak krzaki zostały wycięte (choć odrastaja na nowo) i został postawiony taki oto krzyż:







Światło i szum lasu grają nad tym grobem, śmiertelnej ciszy przysłuchują się miłosierne gwiazdy boże. - instkrypcja umieszczona na krzyżu, to tłumaczenie inskrypcji z cmentarza nr 31 Szerzyny na pogórzach. Co ciekawe można ją znaleźć (równierz w polskim tłumaczeniu) na krzyżu na mogile zbiorowej z II wojny światowej obok cmentarza z I wojny (nr 53 Czarne - Beskid Niski).

Krzyże podobne do tego można znaleźć na cmentarzach projektowanych przez Dušan Jurkovič. Podobne, ale w większości różnią się jakimś szczegółem, praktycznie identyczne krzyże znalazłem natomiast na cmentarzu nr 56 Smerekowiec (foto) i nr 9 Łysa Góra (foto).
piątek, 01 lutego 2013
Wszystko przez te %#@& bociany... czyli Plaga Alzacka.
Wszystko zaczęło się latem 2011. Rowerowaliśmy po Alzacji, a jednym z jej symboli jest bocian, różnego typu pamiątki z bocianem, maskotki bociana itp. można tam kupić wszędzie na pęczki.

W Munster zrozumieliśmy dlaczego. Tylu bocianów i bocianich gniazd w jednym miejscu nie widziałem nigdzie. Dachy wokół placu przed kościołem były dosłownie opanowane przez bociany.



I wtedy nas sobie upatrzyły, na pewno któryś nas śledził, a rok później przyniosły nam Kluskę. Zresztą nie tylko nas sobie te opierzone gady upatrzyły, wśród znajomych jest teraz istny baby boom, już nawet nie dziwimy się, gdy dowiemy się, że ktoś znajomy znowu jest w ciąży lub właśnie urodziło im się dziecko.  Normalnie plaga jakaś... alzacka, te bociany nam chyba jakiegoś wirusa sprzedały. Tak więc jakby co, to przepraszamy, to my przywlekliśmy z Alzacji tę zarazę.







A wracając do munsterskich bocianów, jeden z nich właśnie uczył się latać i to było dosyć komiczne, bo zdarzało się że że próbując wylądować na dachu lub antenie, nie trafił, przeleciał tuż nad i musiał próbować jeszcze raz.



A te bociany to sprytne i zapobiegliwe bestyje, ały czas nas pilnowały, byśmy się jakoś nie wykręcili. Zwłaszcza mnie, gdy gdzieś jechałem, miały na mnie oko, bym nie dał dyla na Madagaskar.

Ot, na przykład w Chorwacji, trafiłem do wsi Čigoć, która należy do Europejskiej Unii Bocianów (jak to twórczo przetłumaczyła Ania).



Ta i sąsiednie wsie ciągną się malowniczo wzdłuż rzeki Sawy, dlatego też domy są piętrowe, a mieszkalne jest zazwyczaj waśnie piętro... a to dlatego, że są wybudowane na terenach zalewowych. Bociany zaś mają swoje gniazda jeszcze wyżej, więc żadna powódź im nie grozi.













Tutaj zamiast kur i psów, po podwórkach chodzą bociany.





A to największy bocian we wsi... chyba go sterydami nafaszerowali, albo co.





Lot nad rzeką Sawą.



Nawet na Słowacji pilnował mnie bocian w Kałuży.


środa, 30 stycznia 2013
Kampinoskie bagna i mokradła
W związku z odwilżą, na mieście panują warunki jak w  kampinoskich pasach bagiennych. No to zapodaję parę zdjęć stamtąd, żeby osiągnąć na blogu stan zbliżony do tego co za oknem.













A tutaj fotka z przeprawy w miejscu, gdzie teraz stoi ten mostek.