button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl


Profile for meteor2017
TopLista - Wyprawy Rowerowe

statystyka

Wpisy z tagiem: kapliczki i krzyże

poniedziałek, 26 marca 2012
Lipna kapliczka
Jedna lipa, dwie lipy, trzy lipy...







Aż tu nagle! Kapliczka!



Ale nie byle jaka kapliczka, ozdobiona muszelkami, piaskiem, wyściełana futerkiem... z pamiątką z Niepokalanowa.

sobota, 10 marca 2012
Robotnicza kapliczka
Przed jednym z fabrycznych czerwoniaków, w którym mieszkali robotnicy, stoi sobie kapliczka. Ale nie taka zwykła kapliczka - jest to jedyna taka kapliczka w Żyrardowie.

Niedawno została pomalowana, wcześniej była nieco obdrapana, w kolorze... bodaj brązowym jeśli mnie pamięć nie myli. Mniej rzucała się w oczy, wtapiało się w tło kolorem bardziej zbliżonym do kory okolicznych drzew i ceglanych domów.








środa, 21 grudnia 2011
Pantyr Pass vs Przełęcz Legionów
W październiku 1914 w Gorganach walczyli żołnierze Legionów Polskich. Po opanowaniu dolin po węgierskiej stronie, ich zadaniem było przedostanie się i kontynuacja działań po stronie galicyjskiej. problem w tym, że w okolicy w której znajdowały się oddziały, nie było dobrej drogi przez przełęcze...

Co prawda 
na mapach austriackich w tych okolicach zaznaczona była "Pantyr Pass"... problem w tym, że był to błąd kartografów, bowiem to nie była przełęcz, a góra Pantyr. Oto fragment mapy austro-węgierskiej z 1880 roku.



Na mapie widać zaznaczoną drogę doliną potoku Turbaczil, która następnie przechodzi przez wierzchołek Pantyru i dalej grzbietem podąża do Rafajłowej. Przez Pantyr pomaszerowała właśnie 11 października 1914 roku 13 kompania 3 pułku piechoty Legionów pod dowództwem por. B Zaleskiego (taką informację znalazłem w przewodniku "Gorgany" Dariusza Dyląga). Ostatecznie rozpoznano, ze najdogodniejsze przejście biegnie przez Rogodze Wielkie, choć i ona nie nadawała się do transportu. Stąd też 18 października ruszyła budowa drogi, którą legioniści mogli się dostać do doliny Bystrzycy i miejscowości Rafajłowa (drogę wybudowano w pięć dni).

Drogę tę nazwano później Drogą Legionów, przełęcz Rogodze Wielkie Przełęczą Legionów, a krzyż postawiony tam przez legionistów Krzyżem Legionów.

Na polskiej WIGówce z 1921, która powstała w oparciu o powyższą mapę austro-węgierską. Nadal jest tu "Pantyr Pass", ale dodatkowo jest zaznaczona przełęcz Rogodze.



No i na koniec dla porównania WIGówka z 1935 roku, Pantyr jest tu już szczytem Pantyr, a nie przełęczą, jest też przełęcz Rogodze Wielkie, tutaj już oficjalnie zaznaczona jako Przełęcz Legionów.



We wspomnieniach kpt. B. Roja można przeczytać o problemach z tym mapowym "Pantyr Pass", jednak na miejscu okazało sie, którędy da się przejść przez góry do Rafajłowej (cytuję za przewodnikiem "Gorgany")

Polecają mi obsadzić ten Panterpass. Znowu nonsens generalsztabowców. Poco wycofywać się z Rafajłowej, kiedy w niej lepiej się bronic, niźli na tym Panterpassie (...) pierwszym razem, gdyśmy tędy przechodzili, wyznaczono drogę na Panterpass, ale nasz inżynier Słuszkiewicz wybudował tę "drogę Legionów trochę na zachód od wskazanego przez hucułów "Panterpassu" . prowadził ją jedyną na tym odcinku komunikacją t.j. przez przełęcz Rogodze.

Do tej pory nazwa Przełęcz Pantyrska bywa używana. Zazwyczaj tą nazwą określa się Przełęcz Legionów (Rogodze Wielkie) i najczęściej jest ona traktowana po prostu jako inna nazwa tej przełęczy.

Tak wyglądał Krzyż Legionów zaraz po postawieniu.



A tak obecnie.



Zachowały się jeszcze ślady okopów



A ta droga poniżej krzyża, to Droga Legionów



A teraz odwiedzimy ten tajemniczy "Pantyr Pass", czyli w rzeczywistości górę Pantyr.

Na szczycie Pantyru zobaczyć można słupek graniczny nr 1, tędy biegła w okresie międzywojennym granica między Polską, a Czechosłowacją. Granica z Czechosłowacją zaczynała się na Stohu (trójstyk granic Polski, Czechosłowacji i Rumunii) i tamten słupek też był "jedynką". Kolejne jedynki były na Howerli i Przełęczy tatarskiej, na Pantyrze była czwarta z kolei jedybka (stąd rzynska cyfra IV pod datą na słupku).









Ponoć poniżej szczytu można znaleźć bunkier węgierski z czasów II wojny światowej.

Zobacz też:
- kilka mogił na szlaku Legionów w Gorganach
czwartek, 20 października 2011
Bieszczadami lato się kończy
Dwa lata temu Bieszczadami jesień zaczynałem, a teraz lato kończyłem... oto zdjęcia z ostatniego tygodnia września.

Obiecałem lavince zabrać ją w Bieszczady, to pojechaliśmy na rajd. I choć była z nas Ćwiartka Trasy Siarka, to zaczynaliśmy solo i to z grubej rury - od ruin schroniska pod Łopiennikiem.



Bieszczadzka ciuchcia, czyli lavinka wąskotorowa.



A to już niższy wierzchołek Krzemiennej i harcerska kapliczka na nim. Bliżej głównego wierzchołek rozbiliśmy namiot i spędziliśmy pierwszą noc w Bieszczadach.





A jak rano na zejściu odsłonił sie widok i lavinka zobaczyła Smerek, by po chwili dowiedzieć się że tam ma dziś wejść... to wyglądała tak:



Ale udało się, weszliśmy na Smerek, a potem przeszliśmy Połoninę Wetlińską.





Tuż przed celem, czyli Chatką Puchatka, lavinka z radości zatańczyła Taniec Pijanego Niedźwiedzia.



Już pod schroniskiem - jeden z elementów wyposażenia, czyli bieszczadzka, samodzielna, mobilna pułapka na myszy.



Na dobranoc zachód Słońca.



A na dzień dobry wschód Słońca - mniej więcej w środku kadru.





To zdjęcie jest po to, aby udowodnić, że dbaliśmy o higienę.



A to, że się dobrze i regularnie odżywialiśmy.



Ekspedycja do wnętrza ziemi w okolicach Nasicznego.





I nocleg na polanach pod Dwernikiem Kamieniem... w zasadzie tu mieliśmy się spotkac z trasą Siarka i Agi, ale utknęli w totalnie zrytych drogach i spotkaliśmy się dopiero następnego dnia.



Oni tymczasem nocowali pod koparką.



A wracając do nas - poranek na Dwerniku Kamieniu.



Po dołączeniu do trasy, dotarliśmy na skraj Rzplitej, gdzie z trzech stron była Ukraina oddzielona Sanem... czyli do Dydiówki.





Wspólnie ruszyliśmy przez Beniową (oto cmentarz)



Sianki (oto grób hrabiny)



Upadłymi szlakami turystycznymi



Na sam południowo-wschodni skraj Polski - do źródeł Sanu... ale nie tych prawdziwych, tylko tych oficjalnych z mini-obeliskiem.



A tymczasem z Sianek na przełęcz Użocką jechał ukraiński pociąg.



Gdyby nie pomoc UE, nie wiem co byśmy jedli i pili w PTSMie w Lutowiskach.



Cerkiew w Lutowiskach... miniaturyzacja, że Japończycy by się nie powstydzili. Budowla do pasa mi nie sięga!



To był dzień spotkań. Tego dnia, a była to sobota, wszystkie trasy rajdowe zdążały do Skorodnego, toteż co chwila wpadaliśmy na jakąś trasę, albo na osoby co się od jakiejś trasy odłączyły. Poniżej Ala&Ola z trasa.



My tymczasem myk na Otryt, by zidentyfikować naboje na Trohańcu (madziarskie z 1914)



I założyć tam skrzynkę.



Po drodze można było skorzystać ze sławojki przy Chacie Socjologa.



A na koniec ześrodkowanie rajdu. Jako że odbywał się pon pod hasłem "Rajd Myslicieli", były wyznaczone miejsca, gdzie można się było w spokoju zadumać.



Tradycyjne, jebutne ognisko ześrodkowaniowe.



I równie tradycyjny poranny czołg.



A na zakończenie relacji - brygadier lavinka.



Jeśli chcecie, żebym jakieś tematy poruszone na zdjęciach powyżej rozwinął, to piszcie w komentarzach. Jeśli mam dodatkowe zdjęcia, to zrobię z nich osobny wpis na blogu.

A póki co, możecie sobie posłuchać Hymnu Bieszczadzkiej Brygady Remontowej.
 
1 , 2