|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
0. TREŚCIOSPIS
0. ZAPROSZENIA i AKTUALNOŚCI
1. HOŁMPEJCZ
2. BLOGI ROWEROWE
3. PEJCZE ROWEROWE
4. BLOGI RÓŻNISTE
5. MIX RÓŻNYCH PEJCZY
Tagi
|
Wpisy z tagiem: kopalnie jaskinie
wtorek, 13 grudnia 2011
Kopalnia borówki czernicy
W trakcie wypadu na Ślężę, gdzieś w bok od Raduni odkryliśmy kopalnię borówki czernicy (czyli inaczej mówiąc - czarnej jagody). Oczywiście jest ona kamuflowana jako kopalnia chromitu na stokach góry Czernicy, ale my odkryliśmy prawdę!
To jest ściśle strzeżona tajemnica - myślicie pewnie że jagody na jagodzianki i pierogi pochodzą od zbieraczy? A to idźcie do lasu i zobaczcie ile wam się uda tych jagód nazbierać. jest to nieopłacalne, ale takie kłamstwa są rozpowszechniane zeby ukryć prawdziwe źródło czarnej jagody. Czarna jagoda vel borówka czernica pochodzi z takich kopalni jak ta. Tam umorusani na fioletowo górnicy drążą sztolnie i eksploatują pokłady karbońskiej borówki. Pod wpływem wysokiego cisnienia powstały tutaj wysokoborówkowe pokłady, złoże składa się ze skał, które są wydajnym koncentratem borówkowym. Bryła wielkości pięści wystarcza na wyprodukowanie 3-5 litrów konfitur jagodowych. Ale do rzeczy. Poszukiwania kopalni zaczęliśmu od góry i najpierw trafiliśmy na szyb transportowy, otoczony hałdami odłamków skalnych. Trochę niżej natrafilismy na kolejną hałdę w pobliżu zawalonego wejścia do sztolni. Aż w końcu udało się znaleźć wejście do kolejnej sztolni. Proszę wycieczki, proszę podążać za lavinką i nie wyżerać skał borówkowych ze ścian, w formie nieprzetworzonej powodują niestrawności. Dotarliśmy do częściowego zawału. Dalej spokojnie dało się iść, ale tym razem odpuściliśmy by reszta grupy na nas nie czekała. Wracając natknęliśmy się na niezidentyfikowaną, borówkożerną formę życia. O kopalni możecie nieco poczytać tutaj (link).
czwartek, 20 października 2011
Bieszczadami lato się kończy
Dwa lata temu Bieszczadami jesień zaczynałem, a teraz lato kończyłem... oto zdjęcia z ostatniego tygodnia września.
Obiecałem lavince zabrać ją w Bieszczady, to pojechaliśmy na rajd. I choć była z nas Ćwiartka Trasy Siarka, to zaczynaliśmy solo i to z grubej rury - od ruin schroniska pod Łopiennikiem.
![]() Bieszczadzka ciuchcia, czyli lavinka wąskotorowa. ![]() A to już niższy wierzchołek Krzemiennej i harcerska kapliczka na nim. Bliżej głównego wierzchołek rozbiliśmy namiot i spędziliśmy pierwszą noc w Bieszczadach. ![]() ![]() A jak rano na zejściu odsłonił sie widok i lavinka zobaczyła Smerek, by po chwili dowiedzieć się że tam ma dziś wejść... to wyglądała tak: ![]() Ale udało się, weszliśmy na Smerek, a potem przeszliśmy Połoninę Wetlińską. ![]() ![]() Tuż przed celem, czyli Chatką Puchatka, lavinka z radości zatańczyła Taniec Pijanego Niedźwiedzia. ![]() Już pod schroniskiem - jeden z elementów wyposażenia, czyli bieszczadzka, samodzielna, mobilna pułapka na myszy. ![]() Na dobranoc zachód Słońca. ![]() A na dzień dobry wschód Słońca - mniej więcej w środku kadru. ![]() ![]() To zdjęcie jest po to, aby udowodnić, że dbaliśmy o higienę. ![]() A to, że się dobrze i regularnie odżywialiśmy. ![]() Ekspedycja do wnętrza ziemi w okolicach Nasicznego. ![]() ![]() I nocleg na polanach pod Dwernikiem Kamieniem... w zasadzie tu mieliśmy się spotkac z trasą Siarka i Agi, ale utknęli w totalnie zrytych drogach i spotkaliśmy się dopiero następnego dnia. ![]() Oni tymczasem nocowali pod koparką. A wracając do nas - poranek na Dwerniku Kamieniu. ![]() Po dołączeniu do trasy, dotarliśmy na skraj Rzplitej, gdzie z trzech stron była Ukraina oddzielona Sanem... czyli do Dydiówki. ![]() ![]() Wspólnie ruszyliśmy przez Beniową (oto cmentarz) ![]() Sianki (oto grób hrabiny) ![]() Upadłymi szlakami turystycznymi ![]() Na sam południowo-wschodni skraj Polski - do źródeł Sanu... ale nie tych prawdziwych, tylko tych oficjalnych z mini-obeliskiem. ![]() A tymczasem z Sianek na przełęcz Użocką jechał ukraiński pociąg. ![]() Gdyby nie pomoc UE, nie wiem co byśmy jedli i pili w PTSMie w Lutowiskach. ![]() Cerkiew w Lutowiskach... miniaturyzacja, że Japończycy by się nie powstydzili. Budowla do pasa mi nie sięga! ![]() To był dzień spotkań. Tego dnia, a była to sobota, wszystkie trasy rajdowe zdążały do Skorodnego, toteż co chwila wpadaliśmy na jakąś trasę, albo na osoby co się od jakiejś trasy odłączyły. Poniżej Ala&Ola z trasa. ![]() My tymczasem myk na Otryt, by zidentyfikować naboje na Trohańcu (madziarskie z 1914) ![]() I założyć tam skrzynkę. ![]() Po drodze można było skorzystać ze sławojki przy Chacie Socjologa. ![]() A na koniec ześrodkowanie rajdu. Jako że odbywał się pon pod hasłem "Rajd Myslicieli", były wyznaczone miejsca, gdzie można się było w spokoju zadumać. ![]() Tradycyjne, jebutne ognisko ześrodkowaniowe.
I równie tradycyjny poranny czołg. ![]() A na zakończenie relacji - brygadier lavinka. ![]() Jeśli chcecie, żebym jakieś tematy poruszone na zdjęciach powyżej rozwinął, to piszcie w komentarzach. Jeśli mam dodatkowe zdjęcia, to zrobię z nich osobny wpis na blogu. A póki co, możecie sobie posłuchać Hymnu Bieszczadzkiej Brygady Remontowej. |